Tunel pod torami

We wrześniu 1969 roku znaczenie „za przejazdem” nabrało symbolicznego wydźwięku. Zniknęły zatory w tym jakże niebezpiecznym miejscu, przeprawie „na drugą stronę” Żyrardowa. Kolizyjne skrzyżowanie z torami kolejowymi przestało istnieć już jednak cztery lata wcześniej, kiedy to spokojną dotychczas ulicę Rewolucji Październikowej przemienioną w najruchliwszą arterię miasta, budując tam tymczasowy przejazd przez tory, a stary przejazd powoli i mozolnie przebudowywano, tworząc dzisiejszy tunel. Oddany do użytku, jak się jednak wkrótce okazało nie tak do końca, z wielką fetą oraz obowiązkową obecnością sekretarza PZPR, a także innych notabli dawnego systemu, okrzyknięty został „cudem żyrardowskiej techniki”. Zaprojektowany w Centralnym Biurze Studiów i Projektów Budownictwa Kolejowego miał stać się lekiem na bolączki miasta, przeciętego przez Drogę Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej.

    56 mln złotych. W takiej kwocie inwestycja została zamknięta. Przecięto wstęgę, mieszkańcy rozeszli się do domów, do swoich codziennych zajęć. Powoli zapominano o utrudnieniach i niedogodnościach na jakie narażeni byli przez ostatnie 4 lata praktycznie wszyscy obywatele Żyrardowa, najbardziej jednak mieszkańcy „Osady Młyńskiej i okolic” próbujący przedostać się „do miasta”.  Tuż po rozpoczęciu robót ekipy PRK15 napotkały na pierwszy, ale jakże istotny problem. Okazało się bowiem, iż natrafiono na kurzawkę oraz wody podskórne uniemożliwiające prowadzenie prac. Ciężka gleba, trudno przepuszczalna, a dodatkowo wody gruntowe podnoszące się przy byle ulewie niebezpiecznie blisko powierzchni, skutecznie opóźniały prace. Postanowiono wówczas wybudować przepompownię, która miała wspomóc brygady robotników. Na budowę tunelu zużyto około 13 tyś metrów sześciennych betonu oraz 1 020 ton stali zbrojonej. Wyburzono wiele domów kolidujących z budową tunelu łącznie ze spółdzielnią „Rolnik”, gdzie w fundamentach znaleziono akt erekcyjny wmurowany tam przez Niemców. W końcu Tysiącletnia Rzesza miała trwać wiecznie. Jak już nadmieniłem koszt budowy wyniósł 56 mln złotych, co stanowiło wówczas równowartość 12 bloków mieszkalnych, kwota zaiste niebotyczna, biorąc jednak pod uwagę obliczenia ekspertów, corocznie gospodarka narodowa traciła około 17,5 mln złotych właśnie z powodu kolizyjnego przejazdu.  

Dziś, po ponad 40 latach, tunel nadal spełnia swoją rolę, nabywając jeszcze większego znaczenia przy ogromnym wzroście liczby pojazdów przetaczających się nim w obu kierunkach. Co jednak zrobiono z ogromnymi ilościami ziemi, którą wydobyto pod wykop? Otóż 30000 metrów sześciennych, czyli ponad połowa, trafiła na bagno przy torze, obok stawu na Rudzie, podwyższając ten teren średnio o metr. To jednak temat na inny artykuł.  
I pozostaje tylko pytanie, czy wybór tunelu miast wiaduktu, z perspektywy lat, był dobrym wyborem?


 240 total views,  1 views today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *