Historia Liceum Medycznego, popularnego „Medyka”

To była inwestycja dziesięciolecia. Pięć połączonych obiektów. Szkoła, internat, sala gimnastyczna, pomieszczenia gospodarcze oraz dla wygody i bliskości budynek mieszkalny dla personelu. To wszystko zlokalizowano na skrzyżowaniu ulic Ossowskiego i Waryńskiego, gdzie za około 20 milionów ówczesnych złotych powstał kompleks obiektów nowego Liceum Medycznego. A że zlokalizowano go w pobliżu szpitala, stwarzało to dogodne warunki do odbywania praktyki oraz bezpośredni kontakt z przyszłym miejscem pracy.

Cały budynek zachwycał przestronnością i rozmiarami. Ogromna stołówka z kuchnią w zamierzeniach miały stanowić również miejsce nauki przyszłych pielęgniarek. Krajalnia, zmywalnia, a nawet prysznice dla obsługi. A wszystko na wysoki połysk, gdzie miały odbywać się lekcje dietetyki i higieny żywienia. Sala gimnastyczna była wówczas jedną z największych w Żyrardowie. Do tego sale naukowe do przedmiotów ogólnokształcących i zawodowych z wydzielonymi salami do ćwiczeń pielęgniarskich. Internat zapewniał miejsce dla około 200 dziewcząt, co i tak stanowiło dość duży zapas. Wszak większość uczennic pochodziła z Żyrardowa i okolic. Ale młodzież przyjeżdżała z całego województwa, aby się kształcić w tej renomowanej placówce. Skierniewice, Zalesie, Otwock, Łódź, Grodzisk Maz, Piastowa czy nawet z samej Warszawy. Dwuosobowe pokoje wyposażono w umywalki, szafy na ubrania oraz stoliki. Dziś wydawać by się mogło, że to iście spartańskie warunki, ale w ówczesnych czasach stanowiło to, bądź co bądź, luksus. Zwłaszcza nowe sale lekcyjne były skokiem ewolucyjnym dla części uczennic, których zajęcia do tej pory odbywały się na korytarzu Liceum Ogólnokształcącego.

Sama nauka trwała 5 lat i nie należała do łatwych. Oprócz standardowych przedmiotów ogólnych wykładano również wiele specjalistycznych jak farmakologię, choroby wewnętrzne, anatomię i fizjologię, czy chirurgię, ginekologię i laryngologię. Jakby tego było mało przyszłe pielęgniarki musiały zdać egzaminy z dermatologii i higieny żywienia. W kolejnych latach nie było wcale łatwiej. Dochodziły zajęcia z pedagogiki, psychologii, ochrony zdrowia i socjologii. Iście kolosalny zakres wiedzy. Piąta klasa to, aż 5 dni praktyk w szpitalu lub przychodniach i tylko jeden dzień na naukę. Najlepsze absolwentki miały możliwość kontynuowania nauki w Wyższej Szkole Pielęgniarstwa w Lublinie lub na Akademii Medycznej.

Ale żyrardowska szkoła to nie tylko pielęgniarstwo. W tym samych ścianach uruchomiono również Państwowa Szkoła Położnych, gdzie przyjmowano dziewczęta ze zdaną maturą i ukończonym osiemnastym rokiem życia.

Jednak połowa lat 90-tych XX wieku to zmierzch Liceum. wpływ na to miał bezsprzecznie rozwój i zmiana systemu. Kolejne obostrzenia i zmiany rozpoczęły się od 2004 roku, po wejściu do Unii Europejskiej. Jeśli pielęgniarka chce zatrudnić się w szpitalu musi mieć ukończoną szkołę wyższą. Obecnie rozważa się powrót do Liceów Medyczny, aczkolwiek środowisko pielęgniarek ten pomysł rządu uważa za nietrafiony i zbyteczny, argumentując, iż tylko studia wyższe są w stanie zapewnić prawidłową edukację i nabycie potrzebnej wiedzy, również wymogi unijne tego wymagają. Problemem są, wg nich, warunki pracy i dramatycznie niskie zarobki zniechęcające do podejmowania zatrudniania w tej dziedzinie.  Powoduje to migrację do krajów zapewniających godziwsze zarobki oraz dużo mniejsze obłożenie pacjentami na osobę. W Polsce około 30 pacjentów, na Zachodzie 20 osób.

Wracając jednak do Żyrardowa, Liceum Medyczne miało być placówką założoną jako odpowiedź na braki kadrowe. Szpitale potrzebowały wykształconej kadry i odgórnie postanowiono, aby powstał ten profil nauki dla młodych dziewcząt, choć w tym systemie kształcili się również sporadycznie chłopcy. Kierunek był trudny. Wiele przedmiotów zawodowych zniechęcało część rekrutów do kontynuowania nauki. Ale były też bardzo praktyczne zajęcia. Ot choćby z mycia ścian, czy ścielenia łóżek. Uczniowie na zajęciach praktycznych odgrywały scenki z życia, ucząc się jak postępować  z pacjentem, jak uspokoić, przekonać i rzeczowo wytłumaczyć zasadność swoich działań.         

fot: Katarzyna K…wicz (W..ska) – Klasa A 1978-1983

Popularny „Medyk” działał 37 lat, aż do 2001 roku wydając kilka pokoleń personelu medycznego, tak pielęgniarek jak i położnych.

Początki były jednak trudne. Samo liceum jako szkoła, powstało w 1964 roku i początkowo mieściło się w Liceum Ogólnokształcącym.

Powstało jako narodowe zapotrzebowanie na wykwalifikowana kadrę w służbie zdrowia i miało zasięg wojewódzki. Rozpoczęto od tylko jednej klasy z nauczycielka Zofią Buczek od przedmiotów zawodowych, pozostałych, ogólnych uczyli nauczyciele z LO ( C.Blachowska, J.Dutkiewicz, B.kowalik, T.Krasińska, B.Sadowski czy R.Szymczak. Pierwszym dyrektorem została Maria Hryniewiecka.  Szkoła rozwijała się i zapewniała naprawdę wysoki poziom kształcenia. Już po 3 latach, w 1967 roku pierwsze III-klasistki odbyły praktyki w miejscowym szpitalu. Rocznik 1969 to pierwszy, pionierski, który rozpoczął swoją karierę zawodową w pełni wykształcony i gotowy do stawienia czoła temu ciężkiemu zadaniu. Od 1970 roku już w „Medyku” na Waryńskiego. Również w 1970 utworzono Pomaturalne Studium Medyczne Położnych, a w 1973 zmieniła nazwę na Zespół Szkół Medycznych, aby po kolejnych 2 latach przyjąć patronat M Curie-Skłodowskiej.
Doskonała placówka produkowała doskonałą kadrę.

Kolejny krok to 1984 rok i powstanie Studium Medyczno – Pielęgniarskiego, a w 1988 roku Policealnego Studium Położniczego. Szkoła się rozwijała i dostosowywała do zmieniających się warunków rynkowych, dlatego też od 1993 otwarto dwie klasy liceum ogólnokształcącego.
Niestety data 28 stycznia 2001 to koniec pewnej epoki. Pozostało tylko liceum ogólnokształcące, które po dwóch latach od lipca 2003 przeniesiono do Wiskitek.

Warto w tym miejscu wspomnieć dyrektorów pełniących swoje obowiązki w tejże szkole: Maria Hryniewiecka (1967-69 i 1983 – 1985), Zofia Buczek (1969 – 1983), Leontyna Zera (1985-1986) oraz Krystyna Szemet (1986 – 2001).

Dziś budynki  po dawnym liceum zajmuje filia Biblioteki Pedagogicznej oraz filia przedszkola nr 9, kiedy to na czas remontu Ochronki przeniesiono część oddziałów dziecięcych.

Ale po zamknięciu Medyka nie zawszy panowała tu taka pustka. Przez kilka lat (2009-2014) siedzibę swoją miała  Wyższa Szkoła Rozwoju Lokalnego oraz Wyższa Szkoła Nauk o Zdrowiu, ale częściowo z braku kandydatów musiała opuścić budynek oraz specjalistyczne Liceum Mistrzostwa Sportowego w Kolarstwie, wszak kolarskie sukcesy Żyrardów miał. Budynek, jako własność urzędu Marszałkowskiego, proponowany był w latach 2013-2016 urzędowi miasta w preferencyjnej cenie obniżonej aż o 80%, ale nie znaleziono środków w budżecie miasta na ten zakup. Urząd marszałkowski, dbając o przetrwanie budynku zmuszony był podnieść czynsze, co spowodowało, iż dzierżawca opuścił lokum.   

Na I piętrze wynajmowane sa pomieszczenia dla wyznawców Kościoła Bożego w Chrystusie, czyli odłamu wyznania protestanckiego mającego zasady podobne do kościoła zielonoświątkowego.

A na koniec oddajmy głos mieszkańcom Żyrardowa, którzy tak oto wspominają dawny, żyrardowski „Medyk”.

LUDZIE PISZĄ:

Ryszard Stefankiewicz „Fajne były potańcówki w „Medyku”. Ale trzeba było znać osobę ,która Cię wprowadzi. W potańcówki był poczęstunek przygotowany przez (strzykawki) koleżanki. Bywało się tam z kilka razy”.

Agnieszka Łabencka „Ja zawsze ciepło wspominam naszego majora i zajęcia z PO, 45 minut leżenia na noszach podczas gdy koleżanki musiały mnie nosić”.

Anna Niewiadomska „Pamiętam Białe poniedziałki. Każda uczennica Liceum Medycznego szła do szkoły z białym wykrochmalonym fartuchem do ćwiczeń [ z krzyżakiem]”

Agnieszka Krystianiak „Fartuchy szyte były z mundurków harcerskich + biały kołnierzyk i biały fartuch”.

Anna Niewiadomska „W 2 klasie było czepkowanie tzn. Każda uczennica dostawała biały czysty czepek na uroczystym apelu. Atmosfera podniosła i podnieta w powietrzu. Kolejny rok nauki to pasek z aksamitki na czepku. W 5 klasie tych pionowych pasków z z aksamitki było już 3. Po obronie dyplomu w klasie 5, było kolejne jeszcze ważniejsze czepkowanie. Tym razem dostawałyśmy już ten upragniony, prawdziwy czepek pielęgniarski. Duma nas rozpierała. Byłyśmy już wtedy bardzo dumne. Pielęgniarki i położne różniły się kolorem paska na czepku”.

 575 total views,  2 views today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *