Młyn Szyszka, czyli najstarsza historia Żyrardowa

Jeśli pomyślimy o najdawniejszej historii Żyrardowa, pierwsze co nam przychodzi na myśl to Ruda Guzowska i funkcjonujący tam folwark. Zanim on jednak powstał, wydobywano rudę żelazną, której pokłady wyczerpały się w XVII wieku i na tych właśnie gruntach postawiono ów folwark, a następnie młyn i resztę gospodarstwa. Nie było to jednak jedyne siedlisko na terenie dzisiejszego miasta, ponieważ w niewielkiej odległości od wspomnianej rudy znajdował się młyn.   
     Młyn ten należał dożywotnio do Stanisława Szyszki, myśliwca z pobliskich Kozłowic, i właśnie od jego nazwiska wziął swą nazwę, która przetrwała aż do dnia dzisiejszego mimo, że po młynie czy pierwotnych zabudowaniach nie przetrwał nawet najdrobniejszy ślad, a teren wypełniają obecnie gruzowiska i obdarte ruiny dawnego bielnika.
Warto jednak mieć świadomość, iż pamięć po młynie tworzy najodleglejszą historię Żyrardowa, na równi z Rudą.
    Pierwsza wzmianka o młynie Szyszka pochodzi z roku 1564 i została spisana w momencie ówczesnej lustracji dóbr królewskich. Zanotowano wówczas, iż „jest też ku tej wsi (mowa o Kozłowicach) młyn, który przezywają Szyszka, leży w boru niżej rudy na stawie, który uczynion na rzece Radziejowce (czyli Pisi)”. Szukając jego lokalizacji na dzisiejszych planach, mowa o terenie naprzeciwko dawnego kościoła ewangelickiego, w starym parku, tuż nad stawem.
     Kolejna informacja o tymże młynie pochodzi z 1602 roku dając nam wiedzę, iż posiadał on dwa koła mączne i jedno foluszowe nadal należąc do Szyszków. Po koniec XVIII wieku młyn był jeszcze w dobrym stanie, aczkolwiek dalsze fakty pozwalają nam się domyśleć, iż lustrowany młyn musiał być kolejnym, który wybudowano w tym miejscu. Zgodnie ze spisem z 1789 roku dowiadujemy się, że młyn Szyszka, podbity gątami (pisownia oryginalna) wybudowany został przez Paulę Ogińską (ci od Guzowa). Posiadał on wówczas dwa koła do mielenia i jedno do tłuczenia, czyli prezentował się identycznie jak wcześniej opisany. Posiadał on również komin. Obok młyna znajdował się jednoizbowy dom młynarza z alkierzem i komorą z kominem, z dachem pokrytym słomą. Naprzeciwko usytuowana była obora i stodoła.

     Z biegiem lat w coraz mniejszym stopniu spełniał on swoją pierwotną rolę, także na początku XIX w. wytyczono tam posiadło wodno-fabryczne, tym samym przeznaczając nieuchronnie teren pod budownictwo przemysłowe.
     Tak oto rozpoczęła się szybka „kariera” Szyszki już nie z młyńskimi preferencjami, lecz podążając w zupełnie innym kierunku, choć „biały efekt” pozostał zachowany.
    5 października 1835 roku braci Piotr i Kazimierz Łubieńscy sprzedali Tadeuszowi Łubieńskiemu młyn Szyszka z przyległymi 10 morgami ziemi. Wytyczono wówczas większy teren i rozpoczęto budowę pierwszego bielnika, blicharni zwanej Szyszką, w której w 1837 roku rozpoczęto blichowanie wyrobów fabrycznych.
    Tak oto rozpoczął swoją działalność pierwszy „żyrardowski” bielnik, którego dalsze losy zostały ściśle związane z tą częścią miasta wpływając już wkrótce na nazwę dzielnicy powstałej w jego najbliższym otoczeniu, Podblichem zwanej.        

 856 total views,  1 views today

2 thoughts on “Młyn Szyszka, czyli najstarsza historia Żyrardowa

  • 15 października 2020 o 16:33
    Permalink

    Widzę,że po ukazaniu się 30 czerwca br mojego artykułu w Życiu Żyrardowa o młynie Szyszka ogarnęła Pana natychmiast wena z rzekomo własnymi przemyśleniami na ten temat. Niestety plagiatując także artykuł prof. W. Pałuckiego wniósł Pan oznaki swej niekompetencji pisząc „podbity” w miejsce ” pobity”. Podobnie w informacji o zakupie młyna Szyszki wprowadził Pan Tadeusza Łubieńskiego w miejsce gen. Tomasza Łubieńskiego Może Pan oczywiście streszczać cudze artykuły, ale z podaniem nazwisk ich autorów. Zwracano już Panu na to uwagę. Czy lubi Pan bywać w Sądzie?–

    Odpowiedz
  • 26 października 2020 o 21:05
    Permalink

    Panie Jagiełło.
    Proszę sobie wziąć na wstrzymanie i zluzować swoje napięcie. Może lepiej zająć się zdrowiem i życzliwością wobec innych?
    Artykuł na temat młyna Szyszka napisałem w 2014 roku o czym Pan doskonale wie i tylko go przekleiłem na swoją stronę ze swojego bloga. Z resztą zna Pan mój blog „Żyrardów miasto jednej fabryki”, gdyż wielokrotnie go Pan czytał i dawniej dyskutował merytorycznie.
    Dziś, niektórzy samozwańczo, mianują się głównymi historykami miasta, wszechnicą wiedzy i pierwszymi nieomylnymi. Strasznie to pretensjonalne, nieprawdasz?
    Życia Żyrardowa, ani innych lokalnych gazet nie czytam i proszę mi uwierzyć jestem dużo zdrowszy.
    Czytając takie szkalujące komentarze utwierdzam się tylko w przekonaniu, iż dobrze, że nie mam już do czynienia z niektórymi osobami.
    Jednocześnie proszę nikogo nie straszyć sądem, bo jeśli kiedyś zajdzie taka potrzeba, to ktoś może Pana pozwać za szkalowanie dobrego imienia.
    Proszę więcej nie pisać do mnie ani na mój temat, nie interesować się moją osobą, nie czytać moich artykułów.
    Proszę mi wierzyć, życie jest piękniejsze, jeśli ludzie są dla siebie bardziej życzliwi.
    Z Bogiem.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *